Category Archives: GAMEDEC

Gamedec 2017 nowa odsłona

Z ukw frontpage

Ruszyła rekrutacja online na rocznik 2017/2018. Na Humanistyce 2.0 duże zmiany na obu specjalnościach: nowe kierownictwo, dużo nowej kadry, spore zmiany w programie. Zapraszamy na >stronę rekrutacyjną. Poniżej lista przedmiotów.

„Za Kulisami”

“Teatr jest w nas”, z takim przesłaniem wyszli do nas uczestnicy larpu “Za kulisami” autorstwa Kamila Mroczkowskiego, Piotra Hyżego, Adriana Andryśkiewicza i Kacpra Szarmacha, który odbył się 15 grudnia 2016 roku, w V Liceum Ogólnokształcącym im. Leona Kurczkowskiego.

Larp, jak przyznali sami twórcy, inspirowany był filmem pt. “Birdman” reż. Alejandro González Iñárritu oraz larpa opartego na tym filmie, o tym samym tytule autorstwa Jakuba Shonsa Barańskiego. Zadaniem graczy, było wcielenie się w trupę teatralną i udział w próbie do spektaklu. Zadanie to było o tyle trudne, że teatr miał swoje lata świetności dawno za sobą, a wśród aktorów panowała napięta atmosfera. Na scenie, czyli głównej przestrzeni larpa dużo się działo i pojawiło się mnóstwo emocji. Okazało się, że praca w teatrze nie jest usłana różami, a przezwyciężenie osobistych niesnasek może być bardzo trudne. Niejednokrotnie byliśmy świadkami podkładania sobie kłód pod nogi, wymiany głównych aktorów czy pompatycznych wyjść z teatru. Scena nie była jednak jedyną przestrzenią larpa, ponieważ organizatorzy postanowili zaprosić również widownię, która miałą przyglądać się poczynaniom aktorów i nie tylko.

Larperiada za kratami

W sytuacjach, gdzie występuje zagrożenia życia i zdrowia, każdy reaguje na swój sposób. Jedni panikują, inni starają się zadbać o dobro zarówno swoje, jak i najbliższych. Niektórzy tracą zdrowe zmysły lub wręcz odwrotnie – myślą jaśniej i szybciej.

W ramach  kolejnych zajęć z serii Larperiada, które miały miejsce w filli MDK numer 2 na ulicy Karpackiej 30 dnia 6 grudnia 2016 roku, odbyła się gra autorstwa Ivana Zalaca Death of the Japanese Emperor, opierająca się na dylemacie więźnia. Musieliśmy w niej wybrać jedną z wielu ścieżek prowadzących do wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

W trakcie rozgrywki wcieliliśmy się w turystów pochodzących z Polski, odbywających wycieczkę po Japonii. Była to grupa przyjaciół, połączonych najróżniejszymi doświadczeniami i emocjami. Jedni sobie zazdrościli, inni mieli nieco napięte relacje. Nie obyło się też bez pozytywnych uczuć. Braterstwo, podziw, czy nawet… miłość. 

Budowie naszych relacji posłużył kłębek wełny, który – stojąc w kręgu – podawaliśmy między sobą, rozciągając nić tym samym nić. Pod koniec wspólnie podsumowaliśmy, że taka sesja mogła trwać dłużej tak, aby mieć lepsze pojęcie o postaciach innych graczy, móc zauważyć czy zachowują się nietypowo i zdecydować, czy wierzy się w innych niewinność, czy może… podejrzewa się ich o dokonanie zbrodni.

 20161206_18022920161206_180054

Zbliżają się święta. Dzięki szczęśliwemu trafowi i wygraniu sporej sumy pieniędzy przez jedno z nas, postanowiliśmy wspólnie wyjechać i zabawić się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Nikt z nas nie spodziewał się, że w trakcie naszej wizyty dojdzie do niewybaczalnej zbrodni. Podczas obchodów święta Tenno tanjobi cesarz japoński został zamordowany, my zaś – oskarżeni o dokonanie zamachu i wsadzeni do więzienia. Gra rozpoczyna się w momencie naszego wprowadzenia do celi.

Każdy gracz rozegrał swoją rolę w inny sposób. Mateusz Makowski postanowił pozostać spokojny i podchodzić do sytuacji rozważnie. Martę Górną sprawa ta denerwowała i głośno to okazywała. Natalia Białopiotrowicz zaś zdecydowanie postawiła na oburzenie, może niedowierzanie oraz prześmiewcze zachowanie. Ja za to byłam pewna obaw i jedynie chciałam się jak najszybciej wydostać z tego przeklętego miejsca.

Brawa uznania należą się Urszuli Chmielewskiej, która idealnie odegrała strażnika, posługującego się łamaną angielszczyzną z elementami japońskiego. Dzięki ciągłym przesłuchaniom nie opuszczało nas poczucie niepokoju i frustracji. W końcu byliśmy oskarżeni o morderstwo, z nikłymi szansami na wyjście na wolność.

Larp zakończył się dla nas dość nieszczęśliwie. Dwa dożywocia, kara więzienia na kilka lat i jeden wyrok śmierci. Okazało się również, że wśród nas wcale nie było zamachowca, wszyscy byliśmy niewinni. Cóż, to tak jak w życiu: nie zawsze sprawiedliwość zwycięża.

Serdecznie dziękujemy wszystkim graczom i mistrzowi gry. Myślę, że zabawa była przednia, nie zabrakło sporej ilości żartów i śmiesznych sytuacji. Nawet w więzieniu można jak widać dobrze się bawić. Zapraszamy serdecznie na kolejne larpy i mamy nadzieję, że będą równie udane.

Autor: Magdalena Kubacik

Potwór u bram, czyli larp heroiczny

We wtorek 22 Listopada 2016 roku w filii MDK nr 2 przy ulicy Karpackiej 30 w ramach eventu larpowego Larperiada odbyła się gra autorstwa Malcolma Harbrowa pt. Hala Hrothgara. Tego dnia mężni duńscy wojowie zebrali się w tytułowej hali na ucztę, podczas której przyszło im dokonać niezwykle ważnego wyboru.

Dobro królestwa zawisło bowiem na włosku. Okolicę zaczęła terroryzować okrutna bestia, co noc pożerająca kolejną osobę. Najdzielniejsi z dzielnych wojów stanąć muszą w obronie ludu. Potwór jednak nie ma zamiaru wychodzić naprzeciw armii, w żadnym wypadku. Potrzebny jest jeden silny, dzielny wojownik. Ale któż jest godzien stanąć do walki? Chwała, honor, skarby – wszystko to czeka na wybrańca zdolnego ocalić królestwo. 

W Hali Hrothgara nie dostaliśmy kart postaci. Każde z nas otrzymało bohaterski czyn, którym mogliśmy się chwalić oraz swoją motywację w paru słowach znanych tylko nam. Ja na przykład przepłynąłem ocean w pięć dni i chciałem rozsławić swe imię, a koleżanka rozszczepiła jednym cięciem trzech wrogów i bała się okazać strach przed potworem. Odpowiednio imponujące imię i przydomek należało wymyśleć sobie samemu.

Gracze mieli zróżnicowane doświadczenia w tego typu zabawach, jednak scenariusz był idealnie skonstruowany dla osób początkujących, jak i bardziej zaawansowanych. Coś, możnaby rzec, idealnego na „rozgrzewkę”.

Zdecydowanie ważną rolę odegrała Urszula Chmielewska, czujnie obserwując i prowadząc imprezę z ukrycia. Nie brakło też pomocy od jednego z czynnie biorącego udziału w zabawie gracza – a jednocześnie organizatora – Mateusza Makowskiego. Dzięki nim udało się naprowadzić historię na właściwe tory, a jednocześnie całkowicie zachować klimat gry.

Na larpie wytworzyła się bardzo miła atmosfera. Wszyscy odgrywaliśmy dzielnych wojowników, którzy przechwalają się przed sobą nawzajem swymi chwalebnymi czynami, więc co chwila ktoś wybuchał gromkim śmiechem, barwne historie przerywano przyjacielskimi docinkami, a piwo i wino w postaci soków owocowych znikały ze stołu w głośnych toastach na cześć króla Danii.

Istotną mechaniką było ,,ujawnienie myśli” – poprzez klepnięcie współgracza w ramię można było zmusić go do wygłoszenia wewnętrznego monologu jego postaci. Okazało się, że rubaszni wojowie pod maską przechwałek skrywają troskę o honor, ojczyznę, strach przed potworem i wątpliwości co do wyboru śmiałka, który się z nim zmierzy. Siedzieliśmy więc dalej przy stole, zjednoczeni zagrożeniem, a żadne z nas nie chciało ustąpić pola. Każdy (oczywiście) chciał zmierzyć się z bestią. Gdy do zmierzchu została tylko godzina, otrzymaliśmy od wieszczki kamienie obmyte w magicznym strumieniu. Każdy miał przekazać swój kamień temu, kogo uważał za godnego zadania. Pięć wymaganych kamieni zebrała Rosa – wojowniczka, której podczas uczty przejawiła cnotę skromności oraz szacunek wobec sióstr i braci.

Potwór, który groził naszej drużynie, nosił miano Grendela, gdyż gra oparta była na sadze o Beowulfie. Nie mieliśmy żadnych szans z potworem z prostej przyczyny: nikt z nas nie był Beowulfem. Rosa zginęła w starciu z Grendelem. Usiłowała nie chichotać, gdy staliśmy nad jej położonym na świetlicowych krzesełkach ciałem i wyprawialiśmy jej godny pogrzeb.

Bawiliśmy się doskonale. ,,Hala” nauczyła mnie, że to nie długie karty postaci stanowią o wartości larpa. Mistrzowie gry spodziewali się, że rozejdziemy się po sali i chcą następnym razem zostawić stół, lecz usunąć krzesełka – mi jednak bardzo odpowiadało siedzenie przy stole – pasowało to do konwencji ucztujących, przekrzykujących się wojowników.

Mistrzowie gry w osobach Urszula Chmielewskiej i Mateusza Makowskiego świetnie wytłumaczyli i poprowadzili grę. Należą im się podziękowania za udostępnienie mechaniki larpa jeszcze przed spotkaniem – dzięki temu można było przygotować się mentalnie na grę i dawało to duże pojęcie na to, jak gra właściwie będzie wyglądać.

Jako hala króla Hrothgara wystąpiła świetlica udostępniona dzięki uprzejmości pana Tadeusza Krajewskiego.

Serdecznie dziękujemy graczom i organizatorom. Mimo nieszczęsnej śmierci jednego z nas i niepowodzeniu misji wykurzenia z królestwa strasznej zmory, gra zdecydowanie się udała i każdy wyszedł z niej zadowolony. Miejmy też nadzieję, że z chęcią na kolejne przygody. I kto wie, może następnym śmiałkom uda się pokonać okrutną bestię.

Autorzy:

Ignacy Nowicki

Magdalena Kubacik

Powrót Odysa do Biblioteki Głównej UKW

Już po raz kolejny Biblioteka Główna UKW miała okazję gościć w swych murach postacie rodem z antycznej Grecji. 16 listopada 2016 roku odbył się bowiem larp, który zdążył stać się czymś w rodzaju tradycji kierunku, a mianowicie Odisseion pióra mgr. Krzysztofa Chmielewskiego.

Gracze rekrutujący się – z jednym wyjątkiem w osobie Kacpra Idczaka – z 1. levelu Humanistyki 2.0 przybyli w komplecie i prawie punktualnie, co więcej zaś, wspaniale przyodziani w stroje greckiego autoramentu. Szczególne wyrazy uznania należą się Patrycji Kaźmierskiej-Szmyt, której iście królewska suknia wzbudziła zachwyt współgraczy oraz znakomicie podkreśliła pozycję i walory odgrywanej przez nią Penelopy.

Nad przebiegiem gry czuwali studenci starszych roczników Urszula Chmielewska i Dawid Steinmetz. Pod ich argusowym okiem gracze musieli zmierzyć się między innymi z trudną sytuacją polityczną, upadkiem obyczajów i spowijającą Itakę magią. Tym razem jednak Odys szczęśliwie pokonał wszelkie trudności i zasiadł na tronie Itaki u boku swej prawowitej małżonki. 

Utrzymany w komediowej konwencji Odisseion jest grą prostą, lekką i raczej przyjemną, przez co wydaje się być odpowiednią grą do oswojenia się z larpami, czy też po prostu spędzenia miłego wieczoru. Oddajmy jednak głos graczom:

Magdalena Kubacik (Terpia z Temiskyre): Spotkanie z niezręcznego przerodziło się w naprawdę ciekawe. Zdecydowana część graczy dopiero rozpoczęła swoją przygodę z larpami, ale udało nam sie rozkręcić i dobrze bawić. Fabularnie gra była interesująca, każda z postaci mogła się wykazać, nie obyło się również bez „zwrotów akcji”. Generalnie gracze wyszli zadowoleni i z chęcią na kontynuowanie przygód z larpami.

Patrycja Kaźmierska-Szmyt (Penelopa): Dla wielu z nas larp ten był jednym z pierwszych, jednak zarówno jego założenia, jak i przebieg bardzo nam się spodobały. Początki były lekko krępujące, natomiast po rozkręceniu się można było zobaczyć zróżnicowanie charakterów i celów naszych postaci. Postacie ciekawe, można było dość mocno namieszać w głowach innych graczy, wykorzystując fakty, których inni nie znali. Larpa oceniam 5/5 i chętnie obejrzałabym go teraz w wykonaniu innych osób.

Katarzyna Suppan (Samira): Bawiłam się świetnie, wszyscy byli tak pełni dobrego humoru, że aż ciężko było zachować powagę Ciągle zachodziły jakieś nowe interakcje między graczami, a postać, którą grałam, okazała się mieć większy wkład w całą historię, niż się na początku wydawało.

Mamy nadzieję, że uczestnicy będą czynnie kontynuowali swoją przygodę z larpami. Kto wie, może w przyszłym roku ktoś ich grona postanowi wykazać się jako larpmaster i poprowadzić Odisseion młodszym kolegom?

Dziękujemy wszystkim graczom: Ewelinie Glapiak, Kacprowi Idczakowi, Patrycji Kaźmierskiej-Szmyt, Magdalenie Kubacik, Pawłowi Rewińskiemu, Mikołajowi Rzeszótce, Jackowi Sadowskiemu-Krawczence, Markowi Springwaldowi oraz Katarzynie Suppan.

Autor: Urszula Chmielewska

Planszówki wkraczają do podstawówki

W pierwszy piątek listopada grupa Gamedeków zorganizowała warsztaty dla małych projektantów gier. W porozumieniu ze Szkołą Podstawową nr. 16 w Bydgoszczy, zaopiekowaliśmy się klasą 3D i zagraliśmy z nimi w nasz projekt, „Laboratorium Planszówek”. Przyświecała nam jedna idea: stworzyć grę planszową, która wprowadzi dzieci w świat gier planszowych i ich tworzenia. Projekt był wówczas jeszcze w fazie beta i uczniowie stali się naszymi testerami. Na wstępie wytłumaczyliśmy im na czym będzie polegało nasze spotkanie: zagramy w grę, która pozwoli na wylosowanie komponentów, z których z kolei potem w drużynach dzieci stworzą swoją własną, jedyną w swoim rodzaju planszówkę.

Początkowo obawialiśmy się temperamentu dzieci, miały one niezużyte pokłady energii, ale bardzo entuzjastycznie i z zainteresowaniem podeszły do zadania. Szybko okazało się, że są to zmyślne i kreatywne dzieciaki, które chciały razem z nami coś stworzyć. Po rozegraniu gry na planszy i przypisaniu każdej drużynie wylosowanych elementów, będących podstawą do pracy, każde z nas usiadło ze swoją grupką, aby omówić koncepty i ogólne zasady łączenia komponentów tak, aby tworzyły logiczną całość. Dzieci miały różne pomysły na grę; niektóre szalone inne zabawne, naszym zadaniem było pokierowanie ich kreatywności tak, aby były zadowolone z efektów końcowych. Po prawie dwóch godzinach rysowania, kreślenia pisakami, lepienia z plasteliny i wymyślania zasad udało nam się rozegrać ich gry. Malcy bardzo starali się połączyć wszystkie elementy wylosowane na kartach i dołożyć tam swoje pomysły, z tego powodu rezultaty czasem były zaskakujące. Ostatecznie powstały 4 planszówki o następujących tematykach: wyścig międzygwiezdny statkami kosmicznymi, pakty z szamanami, ucieczka przed ogromnymi i głodnymi dinozaurami oraz pojedynek czarodziejów. Dzieci były zadowolone i dumne ze swoich prototypów i planowały pod koniec zajęć u kogo się spotkają, aby móc je jeszcze bardziej dopracować lub rozegrać. Nasi podopieczni sprawili nam jednak bardzo miłą niespodziankę swoim zainteresowaniem i entuzjazmem, ale także poziomem zaangażowania i zrozumienia ogółu projektu. Widać było, że maluchy z klasy 3D świetnie się bawiły i dużo się nauczyły, dlatego ucieszyły się na wieść, że odbędą się kolejne warsztaty. Dzięki testom implementujemy poprawki do przyszłych warsztatów i mamy nadzieję, że one też zakończą się tak dużym sukcesem.

Grupa projektowa w składzie:

Iga Kowalik, Kamila Kołodziej, Julia Mielcarek, Kamil Mroczkowski

15045619_745229195631416_1644723363_n 15032612_745229052298097_2054565358_n 14971881_1295571653820340_1913336031_n 14971305_745229205631415_183223781_n 14963103_1295637090480463_1081760241_n 14962422_745229112298091_377061778_n 14962408_745229142298088_1332933926_n