Larperiada za kratami

W sytuacjach, gdzie występuje zagrożenia życia i zdrowia, każdy reaguje na swój sposób. Jedni panikują, inni starają się zadbać o dobro zarówno swoje, jak i najbliższych. Niektórzy tracą zdrowe zmysły lub wręcz odwrotnie – myślą jaśniej i szybciej.

W ramach  kolejnych zajęć z serii Larperiada, które miały miejsce w filli MDK numer 2 na ulicy Karpackiej 30 dnia 6 grudnia 2016 roku, odbyła się gra autorstwa Ivana Zalaca Death of the Japanese Emperor, opierająca się na dylemacie więźnia. Musieliśmy w niej wybrać jedną z wielu ścieżek prowadzących do wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

W trakcie rozgrywki wcieliliśmy się w turystów pochodzących z Polski, odbywających wycieczkę po Japonii. Była to grupa przyjaciół, połączonych najróżniejszymi doświadczeniami i emocjami. Jedni sobie zazdrościli, inni mieli nieco napięte relacje. Nie obyło się też bez pozytywnych uczuć. Braterstwo, podziw, czy nawet… miłość. 

Budowie naszych relacji posłużył kłębek wełny, który – stojąc w kręgu – podawaliśmy między sobą, rozciągając nić tym samym nić. Pod koniec wspólnie podsumowaliśmy, że taka sesja mogła trwać dłużej tak, aby mieć lepsze pojęcie o postaciach innych graczy, móc zauważyć czy zachowują się nietypowo i zdecydować, czy wierzy się w innych niewinność, czy może… podejrzewa się ich o dokonanie zbrodni.

 20161206_18022920161206_180054

Zbliżają się święta. Dzięki szczęśliwemu trafowi i wygraniu sporej sumy pieniędzy przez jedno z nas, postanowiliśmy wspólnie wyjechać i zabawić się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Nikt z nas nie spodziewał się, że w trakcie naszej wizyty dojdzie do niewybaczalnej zbrodni. Podczas obchodów święta Tenno tanjobi cesarz japoński został zamordowany, my zaś – oskarżeni o dokonanie zamachu i wsadzeni do więzienia. Gra rozpoczyna się w momencie naszego wprowadzenia do celi.

Każdy gracz rozegrał swoją rolę w inny sposób. Mateusz Makowski postanowił pozostać spokojny i podchodzić do sytuacji rozważnie. Martę Górną sprawa ta denerwowała i głośno to okazywała. Natalia Białopiotrowicz zaś zdecydowanie postawiła na oburzenie, może niedowierzanie oraz prześmiewcze zachowanie. Ja za to byłam pewna obaw i jedynie chciałam się jak najszybciej wydostać z tego przeklętego miejsca.

Brawa uznania należą się Urszuli Chmielewskiej, która idealnie odegrała strażnika, posługującego się łamaną angielszczyzną z elementami japońskiego. Dzięki ciągłym przesłuchaniom nie opuszczało nas poczucie niepokoju i frustracji. W końcu byliśmy oskarżeni o morderstwo, z nikłymi szansami na wyjście na wolność.

Larp zakończył się dla nas dość nieszczęśliwie. Dwa dożywocia, kara więzienia na kilka lat i jeden wyrok śmierci. Okazało się również, że wśród nas wcale nie było zamachowca, wszyscy byliśmy niewinni. Cóż, to tak jak w życiu: nie zawsze sprawiedliwość zwycięża.

Serdecznie dziękujemy wszystkim graczom i mistrzowi gry. Myślę, że zabawa była przednia, nie zabrakło sporej ilości żartów i śmiesznych sytuacji. Nawet w więzieniu można jak widać dobrze się bawić. Zapraszamy serdecznie na kolejne larpy i mamy nadzieję, że będą równie udane.

Autor: Magdalena Kubacik