Spotkanie z larpami #01

24 marca 2016 roku studenci levelu 2 oraz 4 wspólnie wzięli udział w Spotkaniu z larpami #01. Według wcześniej ustalonego harmonogramu, w Bibliotece Głównej UKW rozegrano trzy bardzo różniące się od siebie gry, uczestniczenie w których było niezwykle ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza dla osób niemających wcześniej styczności z takimi grami.

Przed studiami tak naprawdę nie miałam żadnego kontaktu z larpami, a słysząc o nich po raz pierwszy, złapałam się za głowę, bo jak coś takiego może się ludziom podobać? Kiedy w pierwszym semestrze zaczęliśmy zapoznawać się ze specyfiką larpów, przyznaję – zaintrygowały mnie, chociaż nadal nie czułam się do końca do nich przekonana. Dlaczego więc wybrałam się na to spotkanie? Cóż, myślę że zamiast snuć wizje, jak coś może wyglądać, zawsze lepiej przekonać się na własne oczy. A jak było? Nie ma co tu długo mówić: fantastycznie!

Pierwszym punktem programu był jeepform autorstwa Jakuba Tabisza pod tytułem „Mężowie”, czyli opowieść o tym, jak trudno być bigamistą. Gra została poprowadzona przez Izabelę Dankowską oraz Kacpra Idczaka i stanowiła swoistą formę rozgrzewki przed tym, co nas dopiero czekało. „Mężowie” to lekki komediowy larp, polegający na utrudnianiu mężowi (lub żonie) ukrywania swojej niewierności. W tym przypadku główną rolę zagrał Kamil Mroczkowski, który świetnie poradził sobie z tym brzemieniem. Stefan, w którego się wcielił, jest szczęśliwym mężem, który musi rozdysponować swój czas pomiędzy żony. Kobiety nie mają pojęcia o swoim istnieniu i żyją w przekonaniu, że są jedyną kobietą w życiu swojego małżonka.

W trakcie samej gry mąż musiał zapamiętywać najróżniejsze fakty o swoich żonach, ich ulubione potrawy, kolory, imiona dzieci oraz godziny spotkań, a przy tym nie mógł dać się przyłapać na kłamstwie. Co jakiś czas gra była utrudniana poprzez dokładanie nowych żon, a  wreszcie także i męża. Ostatecznie doszło do konfrontacji z wszystkimi małżonkami oraz małżonkiem, w wyniku której mąż uciekł się do ostateczności i popełnił samobójstwo – cóż, taka dola niewiernych mężów. Wszyscy uczestnicy oraz widzowie mieli mnóstwo zabawy. Powstała masa żartów, które zostały wykorzystane w trzeciej grze, wywołując salwy śmiechu wśród osób zgromadzonych na sali.

Kiedy emocje opadły, a śmiechy ucichły, larpmaster Krzysztof Chmielewski zaprosił nas do gry pod tytułem „Udupić grubasa” (Fat man down) autorstwa Fredrika Berga. Larp wchodził na znacznie poważniejsze tematy niż „Mężowie”, stąd przygotowanie do niego było dużo bardziej kompleksowe. Każda scena była uprzednio aranżowana oraz obsadzana przez uczestniczących w spotkaniu. Dawid Steinmetz wcielił się w postać tytułowego Grubasa, który zmaga się nie tylko z własną osobą, ale przede wszystkim z wszechobecnym brakiem akceptacji ze strony otoczenia. Ten larp wyraźnie wstrząsnął wszystkimi uczestnikami, ponieważ wyzwalał w nas najgorsze uczucia i uprzedzenia. W trakcie gry wcielaliśmy się nie tylko w postacie z otoczenia Grubasa, ale także w głosy w jego głowie. „Udupić grubasa” stanowczo dało nam wszystkim do myślenia oraz pozostawiło w nieco przygnębiającym nastroju, który szybko rozwiała jednak ostatnia gra.

„Previous Occupants” to dramat opowiadający historię zmian zachodzących w ludziach na przestrzeni lat. Poprowadziła go Anna Merrik Kwapiszewska. Cóż, w teorii larp może i miał być dramatem, ale, prawdopodobnie ze względu na przeżycia po poprzedniej grze, pozwoliliśmy sobie nieco lżejsze podejście, bezczelnie robiąc z niego komedię. Opowieść dzieje się równolegle najpierw w dwóch czasach, rozdzielanych dźwiękiem magicznego dzwonka hotelowego, a następnie w dwóch światach – rzeczywistym i niematerialnym. W hotelu przy drodze wiele lat wcześniej mąż zamordował żonę, która go zdradzała, po czym sam popełnił samobójstwo z żalu. Parę lat później w tym samym hotelu zjawia się młoda, zakochana w sobie para odgrywana przez Kacpra Idczaka i Annę Wyrwińską. Zatrzymują się oni w nawiedzanym przez duchy pokoju. Tytułowi poprzedni lokatorzy (czyli nieżyjące już małżeństwo, w które wcielili się Kamil Mroczkowski i Iga Kowalik) musieli „wchodzić” w ciała młodej parki, aby zapobiec – albo i nie – kolejnej tragedii. Tak jak już wspominałam, nie udało się nam powstrzymać od dodawania komediowych wstawek nawiązujących do poprzednich larpów. Ostatecznie młodej parze udało się przeżyć.

Z ręką na sercu mogę wszystkim polecić Spotkania z larpami. A tym, którzy nie dotarli, powiem jedno – żałujcie! Wszystkim prowadzącym oraz uczestnikom należą się gromkie brawa. Miejmy nadzieję, że Spotkania z larpami na stałe wpiszą się w kalendarz imprez.

Autorzy: Natalia Białopiotrowicz, Iga Kowalik